
01 lip Kiedy przestajesz wiedzieć, kim jesteś
Można funkcjonować.
Wstawać rano, pracować, zajmować się domem, odpowiadać na wiadomości, wspierać innych i z zewnątrz sprawiać wrażenie, że wszystko jest „w porządku”.
A jednocześnie coraz częściej czuć w środku zmęczenie, pustkę albo trudne do nazwania zagubienie.
Czasem człowiek dochodzi do momentu, w którym nie wie już:
- czego naprawdę chce,
- co czuje,
- co jest jego,
- a co przez lata stało się jedynie próbą dopasowania do oczekiwań innych.
I często dzieje się to bardzo cicho.
Nie w jednym dramatycznym momencie, ale stopniowo — przez lata bycia silną, odpowiedzialną, „ogarniętą”, dostępną dla innych. Przez życie bardziej tym, czego potrzebują inni, niż tym, czego potrzebujemy my sami.
Z zewnątrz wszystko może wyglądać dobrze
Wiele osób trafiających do psychoterapii mówi:
„Przecież obiektywnie mam dobre życie.”
Rodzinę. Pracę. Dom. Codzienność, która wygląda poprawnie.
A jednak wewnątrz pojawia się:
- napięcie,
- poczucie pustki,
- trudność w odczuwaniu radości,
- ciągłe zmęczenie,
- lęk,
- brak sensu,
- wrażenie, że jest się daleko od siebie.
Czasem przez lata uczymy się funkcjonować w taki sposób, by przetrwać, spełniać oczekiwania albo utrzymywać poczucie bezpieczeństwa. I choć te strategie kiedyś były potrzebne, z czasem mogą oddalać nas od własnych emocji, potrzeb i wewnętrznego głosu.
Kiedy przez długi czas jesteś dla innych
Wiele osób doświadcza życia w ciągłym dopasowaniu.
Byciu:
- „grzeczną”,
- odpowiedzialną,
- silną,
- pomocną,
- spokojną,
- niewymagającą.
Z czasem można tak bardzo przyzwyczaić się do odczytywania potrzeb innych ludzi, że coraz trudniej usłyszeć własne.
Pojawia się wtedy pytanie:
„A czego ja właściwie chcę?”
I często odpowiedź wcale nie przychodzi od razu.
Dlaczego tak trudno usłyszeć siebie?
Bo kontakt ze sobą to nie coś, czego większość z nas była uczona.
Wiele osób od najmłodszych lat słyszało:
- „nie przesadzaj”,
- „weź się w garść”,
- „inni mają gorzej”,
- „musisz być silna”.
Czasem emocje były ignorowane. Czasem brakowało przestrzeni na ich przeżywanie. Czasem po prostu trzeba było szybko dorosnąć i nauczyć się funkcjonować mimo wszystkiego.
Dlatego później tak trudno rozpoznać:
- swoje granice,
- potrzeby,
- zmęczenie,
- smutek,
- lęk,
- własne pragnienia.
A ciało i psychika często wcześniej czy później zaczynają się tego domagać.
Powrót do siebie nie zaczyna się od wielkiej zmiany
Często zaczyna się dużo ciszej.
Od momentu, w którym po raz pierwszy człowiek naprawdę zatrzymuje się przy sobie.
Od zauważenia:
„Nie chcę już tylko funkcjonować.”
„Chcę lepiej rozumieć siebie.”
„Chcę poczuć, co jest naprawdę moje.”
Psychoterapia nie daje gotowych odpowiedzi ani szybkich rozwiązań. Nie polega na „naprawianiu siebie”.
Może jednak stać się przestrzenią, w której stopniowo odzyskuje się kontakt ze sobą — swoimi emocjami, historią, potrzebami i sposobem przeżywania świata.
To proces, który wymaga czasu, uważności i bezpiecznej relacji.
Czasem nie potrzebujemy od razu odpowiedzi
Czasem wystarczy miejsce, w którym można na chwilę przestać udawać, że wszystko jest w porządku.
Miejsce, w którym nie trzeba być:
- silną,
- idealną,
- „ogarniętą”,
- zawsze dla innych.
I być może właśnie od tego zaczyna się droga ku sobie.
