Trudne doświadczenia w psychoterapii | Ku Sobie
1273
wp-singular,post-template-default,single,single-post,postid-1273,single-format-standard,wp-theme-bridge,theme-bridge,bridge-core-3.0.2,woocommerce-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,paspartu_enabled,paspartu_on_bottom_fixed,qode_grid_1300,columns-4,qode-product-single-tabs-on-bottom,qode-theme-ver-28.8,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,wpb-js-composer js-comp-ver-6.9.0,vc_responsive
 

Nie wszystko, co bolało, musi zniknąć. O tym, co dzieje się z trudnym doświadczeniem w psychoterapii

Trudne doświadczenia w psychoterapii – kobieta i kamień jako metafora procesu terapeutycznego

Nie wszystko, co bolało, musi zniknąć. O tym, co dzieje się z trudnym doświadczeniem w psychoterapii

Są doświadczenia, których nie da się cofnąć.

Rozstanie, zdrada, utrata bliskiej osoby, odrzucenie, trudna relacja czy nagła zmiana życiowa. Czasem także wiele lat życia w napięciu, dostosowywania się do innych, tłumienia własnych emocji albo przekonania, że trzeba być silną i po prostu sobie radzić.

Trudne doświadczenia w psychoterapii często stają się przestrzenią do zatrzymania się przy tym, co pozostawiło w nas ślad. Nie po to, aby wymazać przeszłość, ale żeby móc zobaczyć, jak to, co się wydarzyło, wpływa na nas dzisiaj.

Niektóre doświadczenia nosimy bowiem w sobie bardzo długo.

I czasem właśnie z takim ciężarem przychodzimy na psychoterapię — z nadzieją, że wreszcie uda się go pozbyć. Że przestanie boleć. Że nie będzie już wracał w myślach, emocjach, ciele czy kolejnych relacjach.

Tymczasem psychoterapia nie zawsze sprawia, że to, co trudne, znika.

Czasem dzieje się coś innego.

Zmienia się sposób, w jaki nosimy swoją historię.

Kiedy przez długi czas po prostu niesiesz

Człowiek potrafi bardzo długo funkcjonować pomimo tego, że w środku jest mu trudno.

Wstaje rano. Pracuje. Zajmuje się rodziną. Odpowiada na wiadomości. Podejmuje decyzje. Wspiera innych.

Z zewnątrz wszystko może wyglądać zupełnie zwyczajnie.

A jednocześnie gdzieś wewnątrz może pozostawać smutek, złość, lęk, napięcie, poczucie straty albo doświadczenie, którego nigdy nie było przestrzeni naprawdę przeżyć.

Czasem próbujemy sobie z nim poradzić poprzez analizowanie.

Wracamy do wydarzeń. Zastanawiamy się, dlaczego ktoś zachował się w określony sposób, co mogłyśmy zrobić inaczej, gdzie popełniłyśmy błąd. Szukamy odpowiedzi, która wreszcie pozwoli poczuć spokój.

Rozumienie może być ważne.

Ale czasami głowa już wiele rozumie, a emocje nadal opowiadają swoją historię.

Można wiedzieć, że relacja nam nie służyła, a mimo to tęsknić.

Można rozumieć, że nie odpowiadamy za czyjeś zachowanie, a nadal czuć winę.

Można wiedzieć, że coś wydarzyło się wiele lat temu, a jednak w określonych sytuacjach ciało reaguje tak, jakby wydarzyło się wczoraj.

Dlatego w psychoterapii samo „zrozumienie” nie zawsze jest końcem drogi.

Zatrzymać się przy tym, co naprawdę czuję

W podejściu humanistyczno-doświadczeniowym ważne jest nie tylko to, co o swoim doświadczeniu myślę, ale również to, jak go doświadczam.

Co dzieje się we mnie, kiedy o tym mówię?

Co czuję?

Gdzie odczuwam to w ciele?

Czego wtedy potrzebowałam?

Czego nie mogłam powiedzieć?

Co zostało niewypowiedziane?

A może pod emocją, którą znam bardzo dobrze, znajduje się jeszcze coś innego?

Pod złością może kryć się zranienie. Pod ciągłym napięciem — lęk. Pod potrzebą kontrolowania wszystkiego — potrzeba bezpieczeństwa. A pod zdaniem „już nic mnie to nie obchodzi” czasem wciąż znajduje się smutek.

Nie chodzi o to, aby na siłę szukać ukrytych znaczeń.

Chodzi raczej o stworzenie przestrzeni, w której można z ciekawością i uważnością spotkać się z własnym doświadczeniem.

Psychoterapia jako przestrzeń do spotkania ze sobą

Trudnych emocji nie zawsze łatwo doświadczać w samotności.

Czasem nauczyliśmy się je szybko odsuwać. Innym razem boimy się, że jeśli naprawdę dopuścimy do siebie smutek, złość czy lęk, będą zbyt silne.

Dlatego tak ważna w psychoterapii jest relacja.

Relacja terapeutyczna może stworzyć przestrzeń, w której nie trzeba być „ogarniętą”, silną ani wiedzieć, co powiedzieć.

Można się zatrzymać.

Można czegoś jeszcze nie rozumieć.

Można poczuć.

Można sprawdzać, co dzieje się we mnie właśnie teraz — bez oceniania tego jako dobre, złe, właściwe czy niewłaściwe.

W psychoterapii humanistyczno-doświadczeniowej terapeuta nie jest kimś, kto stoi z boku i mówi, jak należy żyć. Towarzyszy w poznawaniu siebie i pomaga tworzyć warunki, w których można usłyszeć również te części własnego doświadczenia, które przez długi czas pozostawały bez głosu.

Akceptacja nie oznacza, że to, co się wydarzyło, było w porządku

To bardzo ważne rozróżnienie.

Akceptacja trudnego doświadczenia nie oznacza powiedzenia:

„Nic się nie stało.”

Nie oznacza również usprawiedliwienia osoby, która nas zraniła, rezygnacji z własnych granic ani uznania krzywdy za coś dobrego.

Akceptacja może oznaczać raczej:

„To się wydarzyło. Miało na mnie wpływ. Mogę czuć to, co czuję. Nie muszę już walczyć sama ze sobą z powodu tego, że właśnie tak reaguję.”

To zupełnie inny rodzaj przyjęcia.

Nie dotyczy zgody na krzywdę.

Dotyczy zgody na własne doświadczenie.

Na własny smutek. Złość. Lęk. Rozczarowanie. Tęsknotę. Bezradność.

A czasem również na to, że część tej historii prawdopodobnie zawsze będzie miała dla nas znaczenie.

Trudne doświadczenia w psychoterapii – kiedy stają się częścią historii, a nie całą historią

Integracja nie polega na wymazaniu przeszłości.

Niektórych rzeczy nie zapominamy. Niektóre wspomnienia nadal mogą poruszać. Pewne doświadczenia zmieniają sposób, w jaki patrzymy na siebie, ludzi i świat.

Jednak z czasem mogą przestać zajmować całe dostępne miejsce.

To, co kiedyś było ogromnym kamieniem, wokół którego organizowało się życie, może stać się jednym z elementów naszej historii.

Nadal istnieje.

Ale obok niego zaczyna pojawiać się coś więcej.

Nowe doświadczenia. Relacje. Granice. Potrzeby. Własny głos. Większa świadomość siebie. Czasem również odkrycie zasobów, których wcześniej w sobie nie dostrzegaliśmy.

Nie dlatego, że cierpienie „musiało się wydarzyć, żebyśmy czegoś się nauczyli”.

Nie każde trudne doświadczenie potrzebuje takiego uzasadnienia.

Raczej dlatego, że nawet po tym, co trudne, życie może zacząć ponownie robić miejsce na coś więcej niż ból.

Proces terapeutyczny nie przebiega po prostej linii

Patrząc na ilustrację towarzyszącą temu artykułowi, można byłoby opisać tę drogę słowami:

Doświadczyłam. Niosłam. Zatrzymałam się. Poczułam. Przyjęłam. Zintegrowałam.

Ale to metafora, a nie mapa psychoterapii.

Proces terapeutyczny rzadko przebiega tak uporządkowanie. To nie jest sześć etapów, które trzeba kolejno zaliczyć.

Czasami wydaje nam się, że coś już przyjęliśmy, a potem wydarzenie w życiu ponownie dotyka starego miejsca.

Czasem długo potrzebujemy przede wszystkim rozumieć, zanim będziemy gotowi poczuć.

Innym razem emocja pojawia się pierwsza, a jej znaczenie odkrywamy dopiero później.

Możemy wracać do tych samych tematów, ale za każdym razem spotykać je z trochę innego miejsca.

I to również może być częścią procesu.

Trudne doświadczenia w psychoterapii nie muszą więc prowadzić do jednego, określonego punktu. Psychoterapia nie jest wyścigiem do momentu, w którym przeszłość przestanie mieć znaczenie.

Jest raczej przestrzenią, w której możemy coraz pełniej poznawać siebie — również poprzez to, co nas spotkało.

Nie wszystko, co bolało, musi zniknąć

Być może celem nie zawsze jest rozbić kamień, który niesiemy.

Czasem najpierw potrzebujemy zobaczyć, jak ciężki naprawdę był.

Zauważyć, jak długo go niesiemy i ile siły nas to kosztowało.

Czasem potrzebujemy przy nim usiąść.

Poczuć to, czego wcześniej nie było możliwości poczuć.

Zrozumieć, dlaczego zajmował tak wiele miejsca.

A z czasem sprawdzić:

ile miejsca chcę mu dawać dzisiaj?

Bo nasze doświadczenia są częścią naszej historii.

Ale nie muszą być wszystkim, czym jesteśmy.

I być może właśnie gdzieś tutaj zaczyna się droga ku sobie.